ÓSMY KOLOR TĘCZY

RADZYŃSKIE STOWARZYSZENIE NA RZECZ OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH

RSS 2.0

Przekaż nam 1% podatku

KRS 0000440013

W odpowiedzi na krytykę

tenczowe_serce
Jestem członkiem stowarzyszenia "Ósmy Kolor Tęczy". Nie mam niepełnosprawnego dziecka. Chciałem pomóc, a ponieważ nie stać mnie na pomoc materialną postanowiłem poświęcić swój wolny czas. Prowadzę stronę internetową i pomagam przy organizacji imprez. Poświęcam temu zajęciu około godziny tygodniowo, ale dzięki temu mogę na wydarzenia w stowarzyszeniu patrzeć, jak myślę, obiektywnie. Przeczytałem w ostatnim numerze Słowa Podlasia artykuł zatytułowany "Tęczowo nie dla wszystkich". Przeczytałem i postanowiłem napisać kilka zdań. Uważam ten artykuł za krzywdzący dla mnie i kilkunastu jeśli nie kilkudziesięciu osób, które zaangażowały się w ten projekt. Muszę przyjąć, że jest Pani osobą inteligentną. Jako osoba inteligentna zdaje sobie Pani sprawę z wydźwięku jaki w lokalnej społeczności Radzynia Podlaskiego pozostawi tak zatytułowany artykuł. A wszystko dla taniej sensacji? Czy w poszukiwaniu taniej sensacji zaufała Pani roszczeniowo nastawionym rodzicom, którzy w obliczu nie spełnienia ich oczekiwań natychmiast pobiegli wyżalić się prasie?
Większość fundacji i stowarzyszeń pomagających osobom niepełnosprawnym to wysoko wyspecjalizowane instytucje z kilkudziesięciotysięcznym lub kilkusettysięcznym budżetem. Stowarzyszenia te stać na zatrudnianie profesjonalnej kadry. Nasze stowarzyszenie dysponuje tylko ułamkiem kwoty jakie mają do dyspozycji te istniejące w dużych miastach. Finansowe braki nadrabiamy własną pracą. Nie mamy doświadczenia, a mimo to staramy się pomagać każdemu. Mnogość problemów zapewne przerosła zarząd. Do tego doszedł konflikt pomiędzy aktywnymi, pragnącymi budować stowarzyszenie według własnych wizji osobami. Wydawało się, że konflikt został rozwiązany "w rodzinie", a stowarzyszenie zdobywając nowe doświadczenia zaczyna radzić sobie z problemami wielu różnych grup potrzebujących. 
Może i prezes ma trudny charakter, ale nie widziałem żeby komukolwiek odmawiał pomocy. Wybiórcze potraktowanie przez Panią tematu, wybieranie z wypowiedzi członków stowarzyszenia zdań nie zaprzeczających Pani tezie, cytowanie nie potwierdzonych insynuacji osób które ze stowarzyszenia zrezygnowały, to wszystko jasno określa cel jaki Pani przyświecał. Nie wzięła Pani pod uwagę kosztów jakie poniósł i dalej ponosi prezes Wiesław Trykacz w związku z organizacją imprezy (paliwo, telefony, swój prywatny czas), a zamiast tego wierzy Pani w insynuację, że na pomocy najbardziej skorzystał jego syn. A przecież finanse stowarzyszenia można było sprawdzić. Nie wzięła Pani pod uwagę czasu, jaki na prowadzenie dokumentacji i organizację wszystkich wyjazdów poświęciła Sylwia Marczuk – wiceprezes, a powtarza Pani insynuacje o korzyściach jakie wyniosła z wyjazdu do Okuninki. A przecież w ramach nadzoru organizacyjnego zarząd uczestniczy we wszystkich imprezach. Czy dzieci członków zarządu mają w tym czasie pozostawać w domu? Tym bardziej, że często pomagają w ich organizacji. Proszę spytać się kogokolwiek, kto ma doświadczenia organizacyjne ile czasu zajmuje zorganizowanie podobnych wyjazdów. A nikt z zarządu nie pobiera za swoją pracę wynagrodzenia. 
Szukając taniej sensacji być może zaprzepaściła Pani możliwość dalszego rozwoju stowarzyszenia a wraz z tym dotychczasowy wkład w rozwój stowarzyszenia wszystkich, którzy do tej pory nam pomagali. 
Proszę mi udowodnić, że mylę się co do oceny Pani postępowania. Proszę spróbować to odkręcić. Jeśli jeszcze się da.
 
Arkadiusz Strojek
 
List został opubikowany w 32 numerze "Słowa Podlaskia". Niestety ani redakcja, ani pani redatkor Beata Malczuk nie ustosunkowała się do jego treści. 
Astro

Nasi podopieczni

Zdjęcie Maćka

Maciej Ostrowski

ZOBACZ WIĘCEJ

ZOBACZ WSZYSTKICH PODOPIECZNYCH

test