ÓSMY KOLOR TĘCZY

RADZYŃSKIE STOWARZYSZENIE NA RZECZ OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH

RSS 2.0

Przekaż nam 1% podatku

KRS 0000440013

Tęczowo dla wszystkich

tenczowe_serce
List otwarty do redakcji Słowa Podlasia:
W 32 numerze Słowa Podlasia opublikowany został list jednego z członków stowarzyszenia. Ani redakcja, ani pani redaktor Beata Malczuk nie ustosunkowała się jednak do postawionych w nim zarzutów. Interesuje nas odpowiedź na pytanie co zrobił prezes Wiesław Trykacz lub inni członkowie zarządu by zasłużyć sobie na sugestię o nieprawidłowe zarządzanie stowarzyszeniem i nadużycia władzy?

Chcieliśmy zwrócić uwagę, że głównym organem decyzyjnym jest walne zebranie członków stowarzyszenia. Czy prezes przekupywał lub szantażem zmuszał członków do głosowania zgodnie z jego "wizją"? Czy podejmował działania niezgodne ze statutem stowarzyszenia lub decyzjami podjętymi na walnym zebraniu członków? Czy niewłaściwie gospodarował funduszami stowarzyszenia doprowadzając do ich utraty? Czy swoim zachowaniem podważył zaufanie do stowarzyszenia, ośmieszył je lub oczernił? Czy ośmieszył lub oczernił innego członka stowarzyszenia? Czy redakcja próbowała weryfikować zdobyte informacje analizując dokumenty stowarzyszenia lub choćby osobiście rozmawiając z członkami zarządu? Czy jedynym źródłem informacji były subiektywne relacje byłych członków stowarzyszenia? Czy redakcja analizowała wiarygodność tych relacji? Dlaczego "głównymi świadkami oskarżenia" są byli członkowie? Czy sprawdzano w jakich okolicznościach odeszli i dlaczego nie próbowali zmienić zarządu lub planu działania na zebraniach? Czy redakcja sprawdziła jakimi "zawrotnymi kwotami" dysponowało stowarzyszenie w pierwszych dwóch latach swojej działalności? Czy w związku z tak "zawrotnymi kwotami" istniało prawdopodobieństwo matactwa i czy właśnie dlatego nie dano zarządowi dostatecznie dużo czasu na ustosunkowanie się do zarzutów? Dlaczego redakcja nie przyjęła zaproszenia na spotkanie z zarządem? 

Dlaczego niektórzy opuścili stowarzyszenie? Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie zaznaczając, że będą to tylko domysły. Wielu ludzi doświadczonych przez los, a do takich należy zaliczyć rodziców osób niepełnosprawnych, szuka pomocy. Kierują się przy tym swoim interesem. Nie potępiamy tego. Ci ludzie z trudem znajdują czas dla siebie. Trudno od nich wymagać by znajdowali go na pomoc innym. Kiedy się okazało, że stowarzyszenie nie jest im w stanie pomóc, przynajmniej nie teraz w pierwszym okresie działalności, gdzie środki jakimi dysponuje są bardzo skromne, zrezygnowali. Zrezygnowali, bo nie szukali dobrej rady, rozmowy z osobami o podobnych problemach, nie byli w stanie poświęcić czasu na spotkania czy udział w organizacji impres. Szukali przede wszystkim materialnego wsparcia, którego stowarzyszenie nie było im w stanie zapewnić. Odchodząc szukali usprawiedliwienia dla swoich decyzji i nie ukrywali rozczarowania. Czy to, że stowarzyszenie nie dysponuje dostatecznymi środkami by pomagać każdemu kto się do stowarzyszenia zgłosi jest winą zarządu? Czy winą zarządu jest to, że organizując imprezy na których zbierane są fundusze na cele stowarzyszenia wymaga od jego członków pomocy i zaangażowania? Czy winą zarządu jest wreszcie, że ze względów finansowych nie jest w stanie zorganizować kilku różnych turnusów rehabilitacyjnych dla różnych grup potrzebujących? Proszę spróbować odpowiedzieć sobie i czytelnikom szczególnie na te ostatnie pytania.

Zarząd

Categories: PRZEGLĄD PRASY

Astro

Nasi podopieczni

4.Monika_Karpysz

Monika Karpysz

ZOBACZ WIĘCEJ

ZOBACZ WSZYSTKICH PODOPIECZNYCH

test